RSS
czwartek, 03 marca 2011
Luty - kwitnące śliwy

W lutym w Japonii już czuć wiosnę, choć w tym roku bylo zimno! Ale początkiem lutego zaczęly kwitnąć japońskie śliwy, pachną pięknie!

 

wtorek, 04 stycznia 2011
Brat Sergiusz

Niedawno na stronie Ambasady Polskiej w Japonii znalazłam komunikat, który mimo wszystko wydał mi się optymistyczny:

"Z przykrością informujemy iż w dniu 16.12.2010r o godz. 6:45 w Nagasaki w  wieku 103 lat zmarł Brat Sergiusz, Polski Misjonarz współpracownik św Maksymiliana M. Kolbe."

Wszystkim życzę co najmniej tak długiego życia!

niedziela, 02 stycznia 2011
Rok zajaca i nengajo

Nowy Rok w Japonii obchodzony jest z takim namaszczeniem jak Swieta Bozego Narodzenia w Polsce. Spedzany w rodzinnym gronie, wsrod tradycyjnych potraw.

W Sylwestra wiec nie ma imprez. Wiekszosc Japonczykow spedza go przed telewizorem, a o polnocy wybiera sie do swiatyni shinto, by prosic Bostwa o dobry rok.
1 stycznia siada sie z rodzina do stolu pelnego tradycyjnych potraw.

Waznym elementem jest tez wysylanie kartek z zyczeniami noworocznymi (nengajo). Musza dotrzec do odbiorcy 1 stycznia, nie wczesniej, nie pozniej. Poczta japonska oglasza wiec wczesniej do kiedy trzeba nadac nengajo, by dotarlo 1 stycznia. I wykazuje sie swietna organizacja, bo zawsze wszystkie przychodza dokladnie 1 stycznia. A kazda rodzina wysyla i dostaje mniej wiecej 200 kartek (wysyla sie je wlasciwie do wszystkich znajomych i rodziny), wiec jest tego miliony. 

Ten rok, to rok zajaca (wg zapozyczonej tradycji chinskiej). W japonskich domach wszedzie mozna wiec zobaczyc jego figurki.

Bardzo sie ochlodzilo. W dzien jest ok. 6 stopni, w nocy bylo 0! Rano gory Fukuchi, ktore widze z okna byly osniezone.

sobota, 25 grudnia 2010
Wesołych Świąt!

Ostatnio do Japonii dociera sporo newsów z Polski mimo, że generalnie to mało znany tu kraj (często nie wiedzą gdzie leży). Najpierw, że zmarł Górecki, że w Sopocie była parada tysięcy motocyklistów-Mikołajów (zdjęcia były obłędne), wreszcie, że jest bardzo zimno i zamarzło kilkadziesiąt bezdomnych..

A propos Świąt, ostatnio kolega zapytał mnie czy Japończycy mają Mikołaja, choinkę.

Japończycy chętnie adoptują mile zwyczaje z innych krajow (trochę je zmieniając). Jest choinka, Mikolaj, prezenty i ... romantyczna kolacja z ukochana/ym. Młodym ludziom 'Kurisumasu' kojarzy sie raczej romantycznie. To podobno wstyd nie miec wtedy dziewczyny/chlopaka. :)
Jest też specjalne ciasto tortowe (kurisumasu keeki), obowiązkowo z truskawkami.
Na próżno też w Japonii szukać kartek świątecznych z wizerunkami małego Jezusa. Są tylko bałwanki i renifery ;)

PS. Trzeba przy tym pamiętać, że powyższe dotyczy ogółu Japończyków. Jest w Japonii jakiś mały procent katolików. Ci pewnie świętują inaczej.

poniedziałek, 06 grudnia 2010
Zima i autobusy

Wczoraj na przystanku autobusowym dopadł mnie znajomy pan, ktorego spotykam na spacerach i zapytal czy mam wiadomosci z Polski. Otoz wiadomosci japonskie podaly, ze w Polsce jest teraz bardzo zimno minus 20! Nie zazdroszcze. U nas wczoraj bylo 19 stopni (oczywiscie, ze plus) w poludnie. Ale podobno w tym tygodniu ma sie ochlodzic.

Czy pisalam juz jak bardzo lubie tu jezdzic autobusami? Kierowca ma przy buzi maly mikrofon przez ktory informuje pasazerow, ze zaraz bedzie skrecal w lewo i zeby sie trzymac. Jeżdżą przestrzegajac ograniczen predkosci, nie wiem jak w innych miastach Polski, ale w Warszawie kierowcy autobusow na pewno ich nie przestrzegaja. Nieraz jechalam autobusem z dusza na ramieniu. Tutaj to dla mnie prawdziwa przyjemnosc. Gdy sa wolne miejsca siedzace kierowca czeka az kazdy usiadzie i dopiero rusza. Jakos rozklady jazdy sa chyba dobrze przemyslane, bo jeszcze nie zdazylo mi sie, by autobus spoznil sie wiecej niz minute. Czasem autobus czeka chwilke na przystanku, bo przyjechal za wczesnie. Generalnie wszystko na spokojnie.

niedziela, 14 listopada 2010
Kousa

Pomyślałabym, że jest po prostu mgliście. A Japończycy mówią 'kousa' czyli, że w powietrzu unosi się pył piasku znad wybrzeży Chin. Nie wieszają wtedy na zewnątrz prania, podobno potem można wytrzepywać z niego piasek. To dziwne, że teraz jest kousa, zazwyczaj jest tylko wiosną.

wtorek, 09 listopada 2010
Okolice Usa

Z edukacyjnego programu telewizyjnego Takashi dowiedział się, że w okolicach Usa jest zachowanych wiele starych mostów kamiennych (większość z końca 19. wieku/ początku 20. wieku). Pojechaliśmy zobaczyć tę okolicę.

 

 

 

 

Usa

Początkiem września byliśmy znowu w Usa. To mało znane zagranicznym turystom miasteczko ze starą świątynią Shinto (Usajingu). Uwielbiam ją. Jest położona na dużym zalesionym terenie i chętnie zabrałabym tam z sobą piknik, ale nie mogę, bo cały teren świątynny jest uznawany za święty. Piknikować można poza jej ogrodzeniem, znaleźliśmy fajne miejsce tuż obok starego (zamkniętego już) mostu świątynnego.

 

 

 

 

 

Tagi: Japonia USA
07:58, wishida
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 listopada 2010
Japoński listopad

Ciągle zapominam, że to już listopad. Ten tutaj polskiego nie przypomina. W dzień 20, w nocy 10 stopni. Mnóstwo słonecznych dni.
Witomir się przeziębił, więc jesteśmy teraz więcej w domu. To dla niego trudne - cały czas chce na dwór.

W zeszłym tygodniu byłam na imprezie u Pauli - znowu poznałam nowych, fajnych ludzi. Peg z USA powiedziala mi, że zna Polke, która mieszka tu ok. 20 lat. Moze uda nam się skontaktować.
Był też Nicolas z Francji - miałam okazję rozmawiać po francusku i z przerażeniem odkryłam, że nie mogę sobie czasem przypomnieć słów...  Nieużywane zanika.

Paula zna chyba wszystkich obcokrajowców mieszkających na Kyushu!

środa, 27 października 2010
Anglojezyczni emeryci

Wczoraj pojechalam z Paula do Kitakyushu na jej lekcje angielskiego z emerytami.
Mowila mi kiedys, ze w tej grupie jest kobieta, ktora ma jakis znajomych Polakow i ze z checia by mnie poznala. Bylam wiec atrakcja lekcji. Niesamowita byla ta grupa - najmlodszy pan mial 59 lat, najstarsza pani 93. Calkiem sprawnie mowia po angielsku, bylam zaskoczona bo czesto mlodzi ludzie mowia duzo gorzej. Byl wsrod nich emerytowany bankier, ktory powiedzial, ze kocha swoja zone (podobno na kazdej lekcji to mowi), byly dyrektor szkoly, ktory teraz niedoslyszy i trzeba do niego krzyczec no i trudno zrozumiec co mowi (a mowi duzo i chetnie), pani ktora ma 93 lat (od 20 lat cwiczy joge!) powiedziala przedstawiajac sie, ze jest za stara na nauke angielskiego, ale bardzo lubi sie go uczyc. Jeszcze inna kobieta, ktora powiedziala o sobie skype`oholik, podobno przez skype poznala pewna Polke i utrzymuje z nia kontakt. Jeszcze inna kobieta, ktora powiedziala, ze jest szczesliwa, bo jej czterdziestokilkuletni syn niedawno w koncu sie ozenil. I jeszcze byly pracownik stoczni (podkreslil przedstawiajac sie, ze tak jak Walesa), ktory po przejsciu na emeryture pracuje na pol etatu w hotelu i dlatego ma sporo okazji by rozmawiac po angielsku z turystami.

PS. Na korytarzu w budynku, w ktorym odbywala się lekcja znalazłam ulotkę o wystawie zatytuowanej 'Skarby Polski'! Rembrant i inne obrazy ze zbiorów polskich muzeów będą wystawiane w Kitakyushu. Wybierzemy się na pewno.