RSS
niedziela, 13 czerwca 2010
Pora deszczowa - tsuyu

Wczoraj Centralne Biuro Prognozy Pogody podało informację, że zaczęła się właśnie pora deszczowa. W nocy padało, a rano przywitał nas miły chłodzik. W mieszkaniu było 'tylko' 25 stopni. W dzień temperatura wzrosła do 27 stopni, to zaledwie kilka stopni mniej niż podczas ostatnich tygodni, ale czułam się zupełnie inaczej. Jestem pełna podziwu dla możliwości przystosowawczych mojego ciała. W Polsce nigdy nie powiedziałabym chyba, że 25 stopni to chłodzik.
Pora deszczowa w Japonii trwa zazwyczaj ok. miesiąca. Moja koleżanka Yumie powiedziała, że będzie okropnie. Całymi dniami ma padać, ma być gorąco i wilgotno.

Yumie poznałam w piekarni. Pracuje tam za ladą. Zaskoczyła mnie świetną angielszczyzną i otwartością podczas pierwszej rozmowy. Może jutro napiszę o niej więcej, bo już po północy.

Po deszczu

sobota, 12 czerwca 2010
Gorące-zimne lato w Japonii

Wczoraj w południe temperatura w mieszkaniu osiągnęła 31 stopni. Zastanawiałam się przez chwilę czy nasz termometr nie oszalał z gorąca, ale ten przyniesiony zza okna również po chwili tyle pokazał.

Dziś pojechałam rowerem z synkiem do sklepu i wyszłam po kilku sekundach. Było przeraźliwie zimno! Klimatyzacja była chyba ustawiona na zero stopni (może przesadzam, ale czułam się jakbym weszła do lodówki). Jeśli tak będzie wszędzie to będziemy musieli zabierać z sobą swetry i szaliki. Albo latem po zakupy wysyłać tatę ;)

 

czwartek, 10 czerwca 2010
Uguisu czyli najpiękniej śpiewający ptak

Na wiosnę (w tym roku usłyszałam go pierwszy raz w maju) zaczynają śpiewać ptaki uguisu. Nie znalazłam niestety polskiej nazwy, ale po angielsku to Japanese Bush-warbler. Te ptaki lubią chyba góry i las, bo słyszę je głównie jak jestem u rodziców, których dom jest przytulony do porośniętej lasem góry. Tak pięknie śpiewającego ptaka jeszcze nie słyszałam. Zakochałam się od pierwszego usłyszenia kilka lat temu jak przyjechaliśmy odwiedzić tu rodziców.

W wikipedii można nawet posłuchać nagrań śpiewu uguisu:
http://en.wikipedia.org/wiki/Japanese_Bush-warbler

 

 

Sezon świetlików

Teraz jest czas gdy w Japonii można zobaczyć całe stada świetlików. Wystarczy być gdzieś w pobliżu zalesionego potoku (lubią potoki a nie duże rzeki, nie wiem dlaczego). W zeszłym tygodniu udaliśmy się w tym celu w okolice potoku, nad którym mieszka moja tajska koleżanka, a który jest rzut beretem od domu rodziców. Było baśniowo. W ciemności, przy szumie potoku mnówstwo świetlków migotało jak światełka na choince.

Nasze mieszkanie jest obok dużej rzeki, nad którą nie ma co prawda świetlików, ale ostatnio słychać żaby ryczące (jap. ushigaeru czyli żaba byk). Można pomyśleć, że ktoś ćwiczy grę na kontrabasie! To dość częsty widok w Japonii - żeby nie zakłócać spokoju sąsiadom idzie się nad brzeg rzeki czy morza i tam gra. Właśnie wczoraj wieczorem słychać było jak ktoś ćwiczy na trąbce.

W poniedziałek wieczorem zaczęłam robić zakwas na chleb, bo udało mi się kupić tu w końcu mąkę żytnią. Za zawrotną cenę, w przeliczeniu 20 zł za kilogram. Nie wiem czy się uda, bo we wtorek widziałam, że się podniósł (więc chyba było dobrze), zamieszałam go energicznie i dopiero potem przeczytałam, że można zamieszać, ale delikatnie!
Dziś wygląda tak, że na spodzie jest oddzielna wartswa mąki, a na górze brunatnej wody. Nic się nie podnosi... Pachnie tylko ledwo ledwo i zapach ten raczej przypomina mi klej z mąki jaki robiłam w szkole, ale mam katar więc może do końca nie czuję.
Dla niewtajemniczonych napiszę, że moje wysiłki, by zrobić chleb na zakwasie spowodowane są tym, że taki chleb w Japonii jest praktycznie niedostępny. Japończycy jedzą głównie chleb tostowy i im bardziej słodki i miękki, tym bardziej, generalnie, im smakuje. Tylko taki chleb dostanie się w supermarkecie. Są jeszcze sieci piekarni francuskich i tam można dostać dobre bagietki, choć główny produkt to pieczywo słodkie. Minusem są też wysokie ceny tych piekarni.

środa, 09 czerwca 2010
Czerwiec 2010

Postanowiłam kontynuować mojego bloga w tym serwisie. Pisałam go na blogger.com, ale ponieważ praktycznie przestałam dostawać maile od znajomych (czytali co u mnie i tyle) nie będę go tam pisać, a to, że piszę tutaj, zatrzymam w sekrecie.

Jest 5 czerwca, u nas godzina 14 i termometr w mieszkaniu (w środku!) pokazuje 29,5 stopnia. Przy otwartych wszystkich oknach i drzwiach balkonowych. Bez bezpośrednio świecącego słońca. Gorąco. Nie wiem ile jest na zewnątrz, bo w pokoju na którego prapecie na zewnątrz leży termometr śpi teraz mój synek. Wczoraj było 33 stopnie.

W Polsce chyba nigdy nie ma aż takiej temperatury w domu. No i wczoraj mój organizm powiedział 'nie'. Bolała mnie głowa, wymiotowałam i musiałam zrezygnować z wyjścia na jogę, mojej jedynej samotnej rozrywki raz w tygodniu.

Na szczęście nie ma jeszcze wysokiej wilotności powietrza (podobno to już niedługo). Oj nie wiem czy dam radę bez klimatyzacji w mieszkaniu. Czy mój synek da radę. Wczoraj Yumie (dziewczyna, z którą się ostatnio zaprzyjaźniłam) powiedziała mi, że kilka osób rocznie w Japonii umiera z powodu gorąca. Przypuszczam, że większość przypadków to okropne ekstrema o jakich tu słyszałam: zostawione dziecko w samochodzie na parkingu gdy rodzice na zakupach..

Tagi: Japonia
11:47, wishida
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 października 2009
Pierwsza część bloga

Październik 2009 - Maj 2010 na www.zjaponii.blogspot.com

 

12:29, wishida
Link Dodaj komentarz »
1 ... 11