RSS
środa, 27 października 2010
Anglojezyczni emeryci

Wczoraj pojechalam z Paula do Kitakyushu na jej lekcje angielskiego z emerytami.
Mowila mi kiedys, ze w tej grupie jest kobieta, ktora ma jakis znajomych Polakow i ze z checia by mnie poznala. Bylam wiec atrakcja lekcji. Niesamowita byla ta grupa - najmlodszy pan mial 59 lat, najstarsza pani 93. Calkiem sprawnie mowia po angielsku, bylam zaskoczona bo czesto mlodzi ludzie mowia duzo gorzej. Byl wsrod nich emerytowany bankier, ktory powiedzial, ze kocha swoja zone (podobno na kazdej lekcji to mowi), byly dyrektor szkoly, ktory teraz niedoslyszy i trzeba do niego krzyczec no i trudno zrozumiec co mowi (a mowi duzo i chetnie), pani ktora ma 93 lat (od 20 lat cwiczy joge!) powiedziala przedstawiajac sie, ze jest za stara na nauke angielskiego, ale bardzo lubi sie go uczyc. Jeszcze inna kobieta, ktora powiedziala o sobie skype`oholik, podobno przez skype poznala pewna Polke i utrzymuje z nia kontakt. Jeszcze inna kobieta, ktora powiedziala, ze jest szczesliwa, bo jej czterdziestokilkuletni syn niedawno w koncu sie ozenil. I jeszcze byly pracownik stoczni (podkreslil przedstawiajac sie, ze tak jak Walesa), ktory po przejsciu na emeryture pracuje na pol etatu w hotelu i dlatego ma sporo okazji by rozmawiac po angielsku z turystami.

PS. Na korytarzu w budynku, w ktorym odbywala się lekcja znalazłam ulotkę o wystawie zatytuowanej 'Skarby Polski'! Rembrant i inne obrazy ze zbiorów polskich muzeów będą wystawiane w Kitakyushu. Wybierzemy się na pewno.

Jesien

Robi sie coraz chlodniej. Dzis jest wyjatkowo zimny dzien, w poludnie bylo 20 stopni, teraz (ok. 5 po poludniu) mniej. Pozna jesienia i zima w Japonii jest niesamowite swiatlo. Nie widzialam czegos takiego nigdzie indziej. Bardzo zolte. Pieknie wygladaja w nim krajobrazy.

I w domu jest coraz chlodniej - temperatura w nieogrzewanym/nieochladzanym japonskim domu jest mniej wiecej taka jak na zewnatrz. Za cieplo, by wlaczac ogrzewanie, ale juz troche niemile chlodno.

 

09:51, wishida
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 października 2010
Ga ga matsuri

Dzis byl festiwal Ga ga matsuri. Pisalam o nim rok temu. W tym roku wystapil na nim m.in. stary zespol rockowy mojego meza `Gorilas`. Zalozyl go wspolnie z przyjaciolmi jak byli w szkole sredniej. Rzadko wystepuja, najwieksze wystapienia mieli chyba na swoich slubach ;)

Ale dzis zaprezentowali sie calkiem calkiem. W trakcie ich wystepu Witomir zasnal mi na kolanach, wiec musialam sie opanowac z szalenstwem.

Ostatnio rzadko pisze! Tak naprawde wynika to glownie z faktu, ze Wito jest w takim wieku, ze nie bawi sie juz sam, domaga sie albo zabawy ze mna albo chce isc na zewnatrz - do przedszkola, do innych dzieci, na spacer. Wiec cale dnie uplywaja mi na wychodzeniu. Przerwe mam tylko jak spi, a ostatnio tylko raz dziennie. To jedyny czas, w ktorym moge pomedytowac, wiec na komputer trudno znalezc mi chwile.

 

piątek, 08 października 2010
Ostatnio

Ostatnio jestem stale zajęta. I tak, właściwie niespostrzeżenie 1 października minął rok naszego mieszkania w Japonii. To był udany rok, za co jestem wdzięczna wszystkim, ale też i dumna z siebie, że tak aktywnie i pozytywnie go spędziłam. Poznałam mnóstwo nowych ludzi, można powiedzieć, że to było moje główne zajęcie w wolnych chwilach.

Wczoraj była u mnie pierwsza poznana tutaj w tamtym roku koleżanka Ming i powiedziała, że to niesamowite. Że dla niej pierwszy rok w Japonii był trudny, a ja po pierwszym roku mam więcej znajomych niż ona po 9 latach. Ale myślę, że to kwestia innych okoliczności i przygotowania do życia tutaj. Ja od dziesięciu lat z mniejszymi czy większymi przerwami tu bywałam, miałam też przed laty jeden falstart zamieszkania w Japonii na stałe (niewłasciwy mężczyzna, moje podejrzliwe nastawienie do otoczenia) no i z Takashim mieszkaliśmy kilka lat w Polsce razem, więc nie miałam tu stresu charakterystycznego dla początków wspólnego mieszkania. Poza tym, przeprowadzkę planowaliśmy od kilku lat, miałam więc też czas by przygotować się do niej mentalnie.

W zeszły weekend byliśmy u znajomych Rie i Travisa, którzy niedawno kupili dom. Olbrzymi, w fajnej okolicy Fukutsu. Była tam też Paula, dzieki której się poznaliśmy. Okazało się, że Wito na co dzień obcując wyłącznie z japońskimi twarzami, boi się obcokrajowców! Płakał tak, że pierwsza godzina upłynęła nam na spacerowaniu z nim na zmianę wokół domu, bo nie chciał wejść  z powrotem. Po godzinie powolutku zrobiło się lepiej, ale do końca spotkania nie zbliżał się do 'obcokrajowców'.

Ostatnio mamy świetną pogodę - nie jest już wilgotnie, w dzień dochodzi do ok. 30 stopni, rano i wieczorem sporo chłodniej (ok. 20 stponi). Dziś co prawda siąpi deszcz, ale i tak jest ponad 20 stopni.