RSS
środa, 28 lipca 2010
Yakushima - więcej zdjęć

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 27 lipca 2010
Yakushima

Yakushima słynie z wiekowych sosen, jest umieszczona na liście Unesco. Najstarsza sosna ma ponad 7 tys. lat! Do niej nie dotarlismy, bo trzeba bylo isc przez gory w jedna strone 5 godzin, a z 10. kilogramowym Witusiem na plecach, moj maz nie zgadzal sie maszerowac dluzej niz 1,5 godziny. Ale widzielismy kilka sosen ponad 3 tys. letnich. Piekne lasy, rzeki, mnostwo mchu, paprocie, wodospady, dzikie sarny i malpy. Na Yakushimie rosna tez olbrzymie baniany, hibiskusy, fikusy, banany, papaje, mango i passion fruits - roślinność nie spotykana w innych czesciach Japonii (może poza wyspami Okinawa). W morzu plywaja zolwie morskie. Akurat teraz wychodza noca na plaze znosic jaja, ale nie moglismy pojsc na zorganizowane nocne podgladanie, bo nie mozna wydawac z siebie glosnych dzwiekow, wiec male dzieci nie maja wstepu.

 

 

Jeszcze inną wielką atrakcją są gorące zródła (jap. onsen), ktore wyplywaja nad samym brzegiem morza w skalach. Mozna do niego wchodzic tylko w czasie odplywu (w czasie przyplywu jest zalany morzem). Jest dla kobiet i mezczyzn (niektore onseny sa rozdzielone). Do onsenu wchodzi sie nago, po uprzednim umyciu sie mydlem pod prysznicem. Dawniej nie mozna bylo sie owinac nawet recznikiem, teraz recznik jest dozwolony. Bylo super, ciepla woda, zachodzace slonce i pogawedki z miejscowymi. Opłata za wejście do onsenu, w którym byliśmy wynosiła 100 jenów (ok. 3 zł). Nie było nikogo, kto by tego pilnował - po prostu stała skrzynka, do której każdy wrzucał pieniążek. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu dla uczciwości Japończyków. Często spotykamy gdzieś przy drodze zostawione owoce, warzywa czy przekąski z puszką i kartką informującą ile trzeba do niej wrzucić.

 

Ale wracając do Yakushimy, często spotykaliśmy na swojej drodze sarny i małpy. Nad brzegiem morza było też sporo krabów. Piękna, dzika przyroda, niewielu ludzi - Yakushima.

poniedziałek, 26 lipca 2010
Japonskie lato

W dzien 36 stopni, w nocy 30. Wilgotno (choc nie tak jak w porze deszczowej), czesto totalny brak wiatru. Slonce w dzien tak ostre, ze po kilku minutach jestem poparzona (kremy z filtrem kiepsko sie sprawdzaja, bo przy tutejszej wilgotnosci krem zaraz doslownie splywa). Wychodzimy tylko po 16.30 a i wtedy sie opalam. Kobiety teraz chodza ubrane niemal od stop do glow, w kapeluszu i jeszcze pod parasolem. To wszystko jako ochrona przed sloncem.

Znajomi nie moga uwierzyc, ze wytrzymujemy bez klimatyzacji w domu. Ale ja za nia nie przepadam. Cialo tak szybko przyzwyczaja sie do milego, suchego chlodu, ze wyjscie na zewnatrz albo do pomieszczenia bez klimatyzacji (np. do toalety) jest wtedy dramatem. Poza tym trzeba siedziec przy zamknietych oknach.
Mamy w domu kilka wiatrakow. Jest do wytrzymania.

Nieodlacznym elementem lata jest tu glos cykad. Sa bardzo glosne - zagluszaja szum ulicy za oknem.

niedziela, 25 lipca 2010
Tanabata

Zapomniałam opublikować tego posta. 7. lipca jest w Japonii święto Tanabata. Przed domami pojawiaja sie wtedy bambusy przybrane jak choinka. Zawiesza sie na nich tez dlugie kartki z wypisanymi zyczeniami, marzeniami, planami. Swieto zwiazane jest z legenda wg ktorej kochankowie spotykaja sie raz w roku wlasnie tego dnia na drodze mlecznej.

Yakushima - wakacje i pokaz Hanabi

Nie pisałam chwilę, bo dość niespodziewanie wyjechaliśmy na kilka dni wakacji. Na Yakushimę. To mała wyspa na południu Kyushu. Bardzo piękna, słynie z wiekowych sosen.
Napiszę o niej więcej w przyszłym tygodniu, bo dziś jest u nas święto lata, a to w Japonii oznacza pokaz sztucznych ogni (po jap. hanabi). Z naszego mieszkania ma być je dobrze widać, więc zaprosiliśmy rodzinę na kolację. Od rana więc intensywnie sprzątamy i gotujemy. Witomirem zajmuje się babcia i dziadzio.

sobota, 17 lipca 2010
Na pożegnanie pory deszczowej

09:25, wishida
Link Komentarze (3) »
Początek lata

Wczoraj po południu przeszła burza jakiej dotąd nie widziałam. Świeciło słońce, było słychać grzmoty i z jednej strony szła taka biała mgła. To była burza! Jak nadeszła blisko zaczęło padać, a nisko na górach zrobiła się tęcza. Ani jednej ciemnej chmurki - takiej burzy jeszcze nie widziałam.

Dziś od rana nie można było nie zauważyć, że pora roku się zmieniła. Niebieskie niebo, bardzo mocne, ostre słońce, wzrost temperatury, trochę mniej wilgoci. Zaczęło się lato. Wybieramy się na krótkie wakacje na Yakushimę. Napiszę po powrocie!

poniedziałek, 12 lipca 2010
Fukuoka - na zakupy

Wczoraj po dłuższej przerwie pojechaliśmy do Fukuoki. To bardzo przyjemne miasto, godzinę samochodem od Nogaty. Zastanawiałam się dlaczego robi na mnie tak pozytywne wrażenie. Jest dużo kanałów, szerokie ulice obsadzone drzewami, co jest rzadkością w Japonii, bo generalnie w miastach jest bardzo mało zieleni i mnóstwo, mnóstwo młodych ludzi. Wczoraj to sobie uświadomiłam - starszych ludzi na ulicach jest niewielu w porównaniu do liczby młodych (w naszym miasteczku jest odwrotnie).

W Japonii jest mnóstwo domów towarowych. Mitsukoshi, Daimaru, Iwataya - niektóre bardzo wiekowe. Domy towarowe różnią się generalnie od centrów handlowych tym, że w ich wnętrzach mieszczą się droższe marki. Dior, Armani, Fendi - mają swoje sklepy w każdym większym mieście. Nie wiem jak się utrzymują bo nigdy nie widzę w nich klientów, ale trzeba przyznać, że bardzo rzadko tam bywam.
Wczoraj wybrałam się na zakupy głównie z myślą znalezienia prezentu dla teściowej, bo zbliżają się jej urodziny. Jest to trudne dla mnie zadanie, bo teściowa ma inny od mojego gust i jest to gust wyrobiony, wyrafinowany (co oznacza, że albo coś się jej podoba albo zdecydowanie nie). Ciuchy, buty i akcesoria odpadają. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, to proszę piszcie. Wczoraj w końcu wróciłam z zakupów z nowymi spodniami (dla siebie).

Byłam też w małej galerii handlowej, głównie mieszczącej sklepy z ciuchami i butami dla kobiet. Japonia jest świetna na takie zakupy, bo praktycznie nie ma tu sieci (typu Zara, Mango). Większość to małe sklepiki, a w każdym inne wzory i fasony, więc każdy chodzi oryginalnie ubrany. Ceny w takich sklepach są często podobne do polskich.

W nocy padało tak bardzo, że rano poziom rzeki obok naszego mieszkania bardzo się podniósł - woda przykryła już parking, który jest na jej brzegu. Ale koniec pory deszczowej już bliski - Centralne Biuro Prognozy ogłosiło, że w naszym regionie będzie to 17. lipca.

 

To zdjęcia zrobione z okna. Pierwsze przed porą deszczową. Drugie jak pisałam tego posta, a trzecie dzień później.

wtorek, 06 lipca 2010
O poceniu się w Japonii

Ostatnio temperatura sama w sobie nie jest nawet tak wysoka (zazwyczaj 28 stopni), ale wzrosła jeszcze wilgotność (myślałam, że tu już niemożliwe).

To przypomniało mi o takiej ciekawostce.
Japończycy inaczej się pocą. Ich pot nie wydaje chyba odoru (przynajmniej ja go nie czuję). I japońskie dezodoranty na nas nie działają! Muszę kupować europejskie przez internet lub w sklepach z zagranicznymi produktami a tych w Fukuoka-ken mało.
Żeby nie było wątpliwości napiszę to: Kąpię się latem zazwyczaj dwa razy dziennie, więc to nie ma związku z czystością ;)
To było dla mnie zaskoczenie. Nie podejrzewałam takich różnic!

 

sobota, 03 lipca 2010
Warzywa w Japonii

To cukinia, którą zasadziłam na grządce. Niestety w porze deszczowej zgniła, udało mi się zebrać tylko 3 sztuki.

cukinia

 

A tak wygląda japoński ogórek

ogórek

 
1 , 2